
Czy alpinista przemysłowy wykonuje również prace budowlane na wysokości?
13 stycznia 2026Zielony nalot na ścianie nie jest tylko niewinnym zabrudzeniem. Najczęściej są to kolonie glonów, czasem z domieszką sinic, grzybów i porostów. Żyją tam, gdzie długo utrzymuje się wilgoć. Problem narasta powoli, jednak z czasem elewacja zaczyna wygląda na bardzo zaniedbaną, a jej warstwa wykończeniowa szybciej się zużywa. Jeśli chcesz działać skutecznie, najpierw usuń przyczynę, a dopiero potem zaplanuj mycie elewacji. Sprawdź, jak poradzić sobie z zielonymi problemami na ścianach budynku.
Zielone naloty i glony – co to jest i skąd się bierze
Zielone naloty na elewacji to najczęściej kolonie glonów, czyli mikroorganizmów rozwijających się tam, gdzie przez dłuższy czas utrzymuje się wilgoć. Do wzrostu wystarcza im cienka warstwa wody na tynku lub farbie, na której tworzą biofilm – śliski, zielonkawy osad, z czasem ciemniejący i wiążący kurz. Glony pojawiają się przede wszystkim na ścianach słabo nasłonecznionych, zacienionych przez drzewa lub sąsiednią zabudowę, a także w miejscach o ograniczonej cyrkulacji powietrza. Ich rozwojowi sprzyjają również usterki techniczne, takie jak nieszczelne rynny, błędy w obróbkach blacharskich, czy rozbryzgi wody od gruntu. Duże znaczenie ma też rodzaj wykończenia elewacji – chropowate tynki i powłoki o niskiej hydrofobowości dłużej zatrzymują wilgoć oraz pył, stanowiący dla glonów naturalną pożywkę. Jeśli wymienione czynniki nie zostaną ograniczone, nalot może powracać nawet po dokładnym czyszczeniu.
Profesjonalne metody usuwania nalotów i glonów
Skuteczność zapewnia połączenie chemii i właściwego płukania. Zwykle zaczyna się od określenia rodzaju podłoża. Może to być tynk: mineralny, akrylowy, silikonowy, silikatowy lub okładzina. Poszczególne typy tynku odmiennie reagują na chemię i ciśnienie. Potem dobiera się preparat biobójczy (algicyd/fungicyd) i czas działania. Na tym etapie usuwa się nalot, zamiast tylko go rozmazać.
Następny etap to mycie elewacji. Najczęściej stosuje się metody niskociśnieniowe (soft wash). Ich stosowanie wiąże się z mniejszym ryzykiem uszkodzeń niż używanie agresywnej myjki. Czasami warto wykorzystać wysokie ciśnienie, jednak trzeba zrobić to rozsądnie: z odpowiednią dyszą, dystansem i pod kontrolą, bo zbyt mocny strumień może wypłukać strukturę tynku, naruszyć farbę albo wcisnąć wodę w ocieplenie. Przy mocnych, starych zabrudzeniach bywa potrzebna gorąca woda lub para, ponieważ lepiej odspaja biofilm i tłuste osady. W praktyce najczęściej łączymy następujące działania:
-
Aplikacja środka biobójczego – preparat wnika w nalot i ogranicza odrastanie.
-
Mycie niskociśnieniowe (soft washing) – bez prucia tynku, dobre przy większości elewacji.
-
Płukanie kontrolowanym strumieniem – usuwa martwy biofilm i resztki chemii.
-
Czyszczenie gorącą wodą lub parą – pomocne przy uporczywych osadach i zaciekach.
-
Zabezpieczenie powłoki (np. hydrofobizacja lub nałożenie farby elewacyjnej z dodatkami ochronnymi) – ogranicza wilgoć i zapobiega powrotowi nalotów.
Jak ograniczyć ryzyko, że nalot pojawi się znowu
Po czyszczeniu zadbaj o warunki, w których ściana schnie szybciej. Popraw spadki i odwodnienie przy budynku, usuń przecieki, nie kieruj zraszaczy na fasadę. Jeśli elewacja jest stale w cieniu, rozważ przycięcie roślin lub zmianę zagospodarowania przestrzeni. Dobrze działa też konserwacja powłoki: gdy farba traci właściwości, woda dłużej zalega na powierzchni.
Jeśli zależy ci na trwałym efekcie, traktuj mycie elewacji we Wrocławiu jak usługę, która wymaga staranności i czasu, a nie jednego mocniejszego strzału z myjki. Na wysokości liczy się też bezpieczeństwo pracy i kontrola spływu chemii, dlatego w trudniejszych przypadkach najlepiej zlecić to ekipie z doświadczeniem w pracach alpinistycznych, takiej jak nasza. Zapraszamy do współpracy!




